Tybet
Nie ma siły - wobec tak ładnie, wręcz wzorcowo zorganizowanej akcji nie można pozostać milczącym. To właśnie trzeba powiedzieć - jak na akcję internetową, zorganizowaną przez często "niefizyczne" osoby - jak Fanatyk, czy Lanooz (którą zupełnym przypadkiem akurat znam fizycznie :P) - Free Tibet wyróżnia się kuuupą profesjonalizmu.
Prorocza część mojego ucha wewnętrznego już słyszy pytanie "Więc nie milczysz tylko dlatego, że to profesjonalnie zrobione?". Takim pytaniom trzeba zapobiegać zanim staną się zagrożeniem, dlatego odpowiedź dam już teraz - nie, nie tylko dlatego, ale dlatego właśnie teraz. Problem Tybetu znam już trochę dłużej, głównie ze strony ratujTybet.org i zawsze wzbudzał we mnie nieopisaną wściekłość... (nieopisana wściekłość nie poddaje się - jak sama nazwa wskazuje - konwersji do formatu tekstowego, ale jej uproszczony, fonetyczny zapis wygląda mniej więcej tak: GRRRRRRRRR!)
To co się dzieje w Tybecie to oczywista zbrodnia przeciw ludzkości i w tych kategoriach powinna być rozpatrywana - jeśli nie przez super-ostrożny Międzynarodowy Trybunał Karny, to przynajmniej przez postronnego obserwatora. Ponadto nie ukrywajmy - organizowanie największej, międzynarodowej imprezy sportowej w kraju komunistycznym, okupującym inne kraje to po prostu skandal, skandaliczny niczym Paris Hilton (swoją drogą Euro 2012 w kraju zupełnie do tego nieprzygotowanym...).
Nie będę "przepisywał własnymi słowami" rzeczy już powiedzianych. Jeżeli chcecie poznać problem Tybetu głębiej, na dobry początek polecam krótki acz treściwy artykuł Tybet na ratujTyber.org, a na drugie danie ciekawe wpisy (choć przyznam, że wiele z nich to po prostu powtórki poprzednich, ubrane w nowe, blogosfero-inteligenckie, piękne zdania) na FreeTibet.pl.
Ludzie! Mówcie, działajcie! Zasłużcie na to, żebym zwracał się do was per ludzie!
PS. Niektórzy pewnie już zauważyli, że na tym blogu pojawia się zaskakująco dużo linków do Lanooz. Tak, jestem fanem.
edit: UWAGA! Gwałtowna zmiana zdania!

